„Czuję się niewystarczający” – skąd bierze się niska samoocena i jak może pomóc terapia?
„Czuję się głupi.”
Mam poczucie, że to jedno z tych zdań, które bardzo rzadko pojawia się na początku pierwszego spotkania terapeutycznego. Znacznie częściej słyszę je dopiero wtedy, kiedy między nami pojawia się trochę więcej zaufania i ktoś zaczyna opowiadać o sobie w sposób, którego być może nigdy wcześniej nikomu nie pokazał.
Czasami te słowa brzmią trochę inaczej:
„Mam wrażenie, że inni radzą sobie z życiem znacznie lepiej ode mnie.”
„Od zawsze czuję, że coś jest ze mną nie tak.”
„Nigdy nie czułem się wystarczająco dobry.”
„Ciągle porównuję się z innymi i zawsze wypadam gorzej.”
Za tymi zdaniami może kryć się niska samoocena, brak pewności siebie, poczucie bycia niewystarczającym albo głęboko zakorzenione przekonanie, że z jakiegoś powodu jest się gorszym od innych.
Kiedy słyszę podobne słowa, najłatwiej byłoby odpowiedzieć: „To nieprawda. Jesteś wartościowym człowiekiem.”
Uważam jednak, że taka odpowiedź bardzo rzadko dociera do miejsca, z którego wyrasta to przekonanie.
Znacznie bliższe jest mi zatrzymanie się przy innym pytaniu:
Co sprawiło, że zacząłeś tak o sobie myśleć?
Mam poczucie, że właśnie od tego momentu perspektywa zaczyna się zmieniać. Zamiast zastanawiać się, co jest z człowiekiem nie tak, możemy wspólnie próbować zrozumieć doświadczenia, które przez wiele lat uczyły go patrzeć na siebie właśnie w taki sposób.
Skąd bierze się niska samoocena?
Niska samoocena nie zawsze zaczyna się od jednego konkretnego wydarzenia.
Czasami rozwija się stopniowo poprzez wiele drobnych doświadczeń — krytykę, porównywanie z innymi, brak zainteresowania, odrzucenie, poczucie, że trzeba zasłużyć na uwagę, albo doświadczenie, że własne emocje i potrzeby nie są ważne.
Z czasem takie doświadczenia mogą wpływać na sposób, w jaki zaczynamy postrzegać samych siebie.
Blisko jest mi do przekonania, że większość ludzi nie rodzi się z poczuciem, że są niewystarczający.
To przekonanie może pojawiać się znacznie później. Powoli. Czasami tak powoli, że trudno zauważyć moment, w którym cudze spojrzenie staje się naszym własnym głosem.
Dlaczego dziecko może zacząć myśleć: „To ze mną jest coś nie tak?”
Zastanawiam się czasami, czy małe dziecko ma możliwość pomyśleć:
„Mama jest przeciążona.”
„Tata sam nosi w sobie wiele cierpienia.”
„Moi rodzice mają trudność z okazywaniem bliskości.”
To sposób rozumienia relacji i świata, który zazwyczaj rozwijamy znacznie później.
Dziecko może natomiast dojść do zupełnie innego wniosku:
„To ze mną musi być coś nie tak.”
Jeżeli bliska osoba jest emocjonalnie niedostępna, często krytykuje, porównuje albo okazuje akceptację głównie wtedy, kiedy dziecko spełnia określone oczekiwania, może ono zacząć szukać przyczyny w sobie.
Może muszę być grzeczniejszy.
Może powinienem być spokojniejszy.
Może muszę być mądrzejszy.
Może nie powinienem sprawiać problemów.
Może muszę bardziej się starać, żeby zasłużyć na uwagę i bliskość.
Właśnie w takich doświadczeniach mogą kształtować się przekonania, które wiele lat później nadal wpływają na poczucie własnej wartości, relacje z innymi oraz sposób traktowania samego siebie.
Jak doświadczenia z dzieciństwa mogą wpływać na dorosłe życie?
To, czego nauczyliśmy się o sobie w dzieciństwie, nie zawsze znika wraz z dorosłością.
Przekonanie „nie jestem wystarczająco dobry” może później pojawiać się w różnych obszarach życia.
Możesz zauważyć, że:
- często porównujesz się z innymi,
- trudno Ci przyjmować komplementy,
- bardzo boisz się krytyki lub odrzucenia,
- masz poczucie, że ciągle musisz coś udowadniać,
- stawiasz potrzeby innych osób przed własnymi,
- trudno Ci powiedzieć „nie”,
- sukcesy przypisujesz szczęściu, a nie własnym umiejętnościom,
- jeden błąd sprawia, że zaczynasz kwestionować swoją wartość,
- w relacjach często zastanawiasz się, czy jesteś „wystarczająco dobry”.
Z zewnątrz człowiek może dobrze funkcjonować, pracować, tworzyć relacje i osiągać sukcesy, a jednocześnie wewnętrznie nadal nosić przekonanie:
„Gdyby inni naprawdę mnie poznali, zobaczyliby, że nie jestem wystarczający.”
Kiedy problemem nie był człowiek, ale środowisko
Przez wiele lat zajmowałam się przyrodą i odnoszę wrażenie, że właśnie ona nauczyła mnie patrzeć na człowieka w trochę inny sposób.
Nigdy nie przyszłoby mi do głowy powiedzieć o roślinie, która zakwitła później albo rosła wolniej, że jest gorsza od pozostałych.
Znacznie bliższe byłoby mi pytanie o warunki, w których przyszło jej wzrastać.
Ile miała światła?
Jaka była gleba?
Czy miała wystarczająco dużo wody?
W jakiej temperaturze przyszło jej wzrastać?
Zastanawiam się, dlaczego wobec ludzi tak rzadko zadajemy podobne pytania.
Kiedy dorosła osoba mówi: „Coś jest ze mną nie tak”, być może warto przyjrzeć się nie tylko jej zachowaniu, ale również środowisku i relacjom, w których kształtowało się jej poczucie własnej wartości.
Jak terapia może pomóc w niskiej samoocenie?
W terapii nie chodzi dla mnie o przekonywanie kogoś:
„Musisz bardziej siebie kochać.”
„Musisz myśleć pozytywnie.”
„Po prostu uwierz w siebie.”
Jeżeli przekonanie o własnej niewystarczalności rozwijało się przez wiele lat, kilka pozytywnych zdań prawdopodobnie nie wystarczy, aby je zmienić.
Dlatego jednym z ważnych pytań podczas terapii może być nie tylko:
„Dlaczego tak reagujesz?”
ale również:
„Do czego ta reakcja była Ci kiedyś potrzebna?”
Być może ciągłe dostosowywanie się pomagało uniknąć konfliktu.
Być może perfekcjonizm dawał szansę na otrzymanie pochwały.
Być może niewyrażanie własnych potrzeb pomagało zachować ważną relację.
To, co dzisiaj powoduje trudności, mogło kiedyś pełnić ważną funkcję.
Zrozumienie tego może być początkiem innego spojrzenia na siebie.
Nie pytam najpierw: „Co jest z Tobą nie tak?”
W swojej pracy terapeutycznej staram się nie zaczynać od pytania:
„Co jest z Tobą nie tak?”
Bardziej interesuje mnie:
„Co wydarzyło się w Twoim życiu, że nauczyłeś się patrzeć na siebie właśnie w taki sposób?”
Nie chodzi o znalezienie kolejnego sposobu na pozbycie się trudnych emocji.
Nie chodzi również o przekonanie człowieka, że od jutra powinien zacząć myśleć o sobie lepiej.
Blisko jest mi do przekonania, że zanim spróbujemy coś zmienić, warto najpierw zrozumieć, dlaczego przez tyle lat właśnie taki sposób przeżywania siebie i świata był potrzebny.
Terapia może stworzyć przestrzeń do przyglądania się tym doświadczeniom, rozpoznawania starych przekonań i stopniowego budowania innej relacji ze sobą.
Być może z czasem pytanie:
„Co jest ze mną nie tak?”
może zacząć ustępować miejsca innemu:
„Co sprawiło, że nauczyłem się tak o sobie myśleć?”
I właśnie od tego pytania może rozpocząć się zmiana.
Aga Detlaf, MBACPTerapeuta integracyjny