„Wiem, że było dawno, ale nadal mam do nich żal.”
Czasami dorastamy, układamy sobie życie, tworzymy własne związki, zakładamy rodziny, a jednak gdzieś w środku nadal pozostają emocje związane z tym, czego doświadczyliśmy w dzieciństwie.
Może to być żal do matki lub ojca, złość, smutek, rozczarowanie albo poczucie niesprawiedliwości.
Dlaczego mnie nie wspierali? Dlaczego nie czuli, że ich potrzebuję? Dlaczego ciągle mnie krytykowali? Dlaczego musiałam/em radzić sobie sama/sam? Dlaczego moje potrzeby były mniej ważne?
I czasami pojawia się jeszcze inne pytanie:
„Dlaczego nadal mnie to boli, skoro jestem już dorosłą osobą?”
Żal do rodziców może pozostać z nami na długo
To, co wydarzyło się w dzieciństwie, nie zawsze pozostaje wyłącznie wspomnieniem.
Doświadczenia z pierwszych ważnych relacji mogą wpływać na to, jak później postrzegamy siebie i innych ludzi, jak reagujemy na bliskość, konflikt czy odrzucenie oraz czego oczekujemy od relacji.
Osoba, która często doświadczała krytyki, może jako dorosła bardzo surowo oceniać samą siebie.
Ktoś, kogo potrzeby emocjonalne były ignorowane, może mieć trudność z proszeniem o pomoc.
Osoba, która musiała zasługiwać na uwagę lub akceptację, może również w dorosłych relacjach próbować zasłużyć na miłość.
Dlatego w terapii pytanie nie zawsze brzmi:
„Dlaczego nie możesz po prostu zostawić przeszłości za sobą?”
Czasami bardziej pomocne może być:
„Jak to, czego wtedy doświadczyłaś/eś, wpływa na Ciebie dzisiaj?”
Złość na rodziców nie zawsze jest problemem, którego trzeba się pozbyć
Złość może być ważną informacją.
Może pojawić się wtedy, kiedy nasze granice zostały przekroczone, kiedy czegoś bardzo potrzebowaliśmy, ale tego nie otrzymaliśmy, albo kiedy dopiero jako dorośli zaczynamy rozumieć, że pewne doświadczenia z dzieciństwa nie były dla nas dobre.
W terapii nie chodzi więc o to, żeby jak najszybciej pozbyć się złości czy żalu.
Najpierw może być potrzebna przestrzeń, żeby te emocje zauważyć, nazwać i zrozumieć.
Terapia może pomóc zobaczyć, co znajduje się pod żalem
Żal do rodziców rzadko jest tylko jednym uczuciem.
Pod złością może znajdować się smutek.
Pod rozczarowaniem — potrzeba bycia zauważonym.
Pod dystansem — lęk przed kolejnym zranieniem.
A pod zdaniem:
„Nie potrzebuję nikogo”
czasami kryje się wcześniejsze doświadczenie:
„Kiedy potrzebowałam/em innych, nie mogłam/em na nich liczyć.”
Bezpieczna relacja terapeutyczna może stworzyć przestrzeń, w której można zacząć przyglądać się tym doświadczeniom bez oceniania siebie za to, co się czuje.
Czy trzeba wybaczyć rodzicom?
To pytanie pojawia się bardzo często.
Terapia nie musi prowadzić do wybaczenia.
Wybaczenie może być ważne dla niektórych osób, ale nie powinno być obowiązkiem ani warunkiem zdrowienia.
Można zrozumieć historię swoich rodziców i jednocześnie uznać, że pewne ich zachowania były dla nas bolesne.
Można zobaczyć, że rodzic sam miał trudne doświadczenia, a jednocześnie nie odbierać znaczenia własnej krzywdzie.
Można również dojść do miejsca, w którym zamiast pytać:
„Jak mam im wybaczyć?”
ważniejsze staje się pytanie:
„Czego potrzebuję teraz, żeby żyć inaczej?”
Nie chodzi o to, żeby na zawsze pozostać w przeszłości
Rozmowa o dzieciństwie w terapii nie musi oznaczać wielomiesięcznego analizowania rodziców.
Przeszłość może być ważna dlatego, że pomaga zrozumieć teraźniejszość.
Jeżeli zaczynam rozumieć, skąd bierze się mój lęk przed odrzuceniem, dlaczego tak trudno mi stawiać granice albo dlaczego krytyka tak mocno mnie dotyka, mogę stopniowo zacząć zauważać swoje reakcje i podejmować inne decyzje.
Nie możemy zmienić tego, czego nie otrzymaliśmy jako dzieci.
Możemy jednak pracować nad tym, jak chcemy traktować siebie i budować swoje relacje dzisiaj.
Można kochać rodziców i jednocześnie mieć do nich żal
Te dwie rzeczy nie muszą się wykluczać.
Możesz pamiętać dobre chwile i jednocześnie czuć ból związany z innymi doświadczeniami.
Możesz rozumieć swoich rodziców i jednocześnie potrzebować granic.
Możesz być wdzięczna/y za pewne rzeczy i nadal opłakiwać to, czego zabrakło.
Relacje rodzinne rzadko są wyłącznie dobre albo złe. Terapia może pomóc pomieścić tę złożoność bez konieczności wybierania jednej wersji swojej historii.
A jeśli nadal nosisz w sobie żal?
Być może nie chodzi o to, żeby ktoś powiedział Ci:
„Musisz wybaczyć i iść dalej.”
Być może najpierw potrzebujesz miejsca, w którym możesz zrozumieć:
co się wydarzyło, czego wtedy potrzebowałaś/eś, czego zabrakło i jak wpływa to na Twoje życie dzisiaj.
Dopiero wtedy może pojawić się przestrzeń na coś nowego.
Nie zawsze na wybaczenie.
Czasami na akceptację. Czasami na granice. Czasami na smutek. A czasami po prostu na większe zrozumienie siebie.
Aga Detlaf, MBACP Terapeuta integracyjny
Krótki tekst na Facebooka
Do Facebooka nie wklejałabym całego artykułu. Lepiej dać emocjonalny początek, który prowadzi do bloga:
„Wiem, że było dawno, ale nadal mam do nich żal.”
Można być dorosłym, mieć własne życie i nadal nosić w sobie złość, smutek czy rozczarowanie związane z relacją z rodzicami.
Terapia nie musi polegać na przekonywaniu Cię, że masz zapomnieć o tym, co się wydarzyło. Może pomóc zrozumieć, dlaczego pewne doświadczenia nadal bolą i jak wpływają na Twoje relacje, granice oraz sposób, w jaki dziś traktujesz siebie.